czwartek, 30 czerwca 2011

Jak poradzić sobie z zarządzaniem pracownikami w firmie ??

Autor: magdaq
Każda rozwijająca się firma, z biegiem czasu zaczyna potrzebować pracowników. Dochodzi więc do rekrutacji, a następnie zatrudnienia ich. Im tych pracowników więcej, tym trudniej poradzić sobie z zarządzaniem nimi, ustalaniem obowiązków czy sprawdzaniem umiejętności.

W momencie prężnego rozwoju firmy przydatny, jeśli nie niezbędny, może się okazać system ERP. Na rynku znajduje się kilka takich narzędzi, jednymi z nich są Microsoft Dynamics AX i Microsoft Dynamics NAV. Umożliwiają one zarządzanie kadrami i płacami. Rzecz jasna, każdy pracodawca chce obciążać pracownika optymalną ilością pracy oraz dbać o to, aby jego pensja zawsze była w odpowiednim czasie na koncie. I w tym właśnie pomoże ERP. Można je połączyć z zewnętrznymi systemami księgowymi, dzięki czemu proces przelewania wynagrodzeń można zautomatyzować. Dodatkowo, narzędzie to może naliczać premie, jeśli będzie śledzić wyniki pracy poszczególnych pracowników.

Ale to nie jedyne funkcje programów ERP. Usprawniają też samą pracę w przypadku pracy na kilka zmian, a także koordynują pracę zespołów, jeśli grupa ludzi pracuje nad danym projektem. Dzięki analizie postępów pracownika, system ERP może następnym razem automatycznie przydzielać dane zadanie do pracownika, którego umiejętności są zadowalające w danej kwestii.

Przydatnym oprogramowaniem w firmie, koordynującym pracę pracowników, może być również Visual Studio Team Foundation Server 2010. Przyda się na przykład w przypadku zarządzania projektami informatycznymi. Każdy członek zespołu jest w tym przypadku najbardziej efektywny i lepiej współpracuje, dzięki czemu dostarcza oprogramowanie lepszej jakości, niż dotychczas. Takie oprogramowanie zapewnia lepszy przepływ danych w grupie osób zajmujących się projektem, a także umożliwia podgląd postępów wykonanych już prac.

Jeśli firma posiada oddziały w różnych miejscach, czasem zarządzanie pracownikami może być utrudnione, a komunikacja z nimi jest niezwykle istotna. W tym celu może się przydać oprogramowanie Live Meeting Online. Umożliwia prowadzenie wideo-konferencji, a także udostępnienie zdalnego pulpitu, dzięki czemu możliwe jest śledzenie postępu pracy pracownika. Dodatkowo, program ten doskonale nadaje się do szkoleń zdalnych.

Zarządzanie pracownikami nie należy do łatwych kwestii, warto jednak zauważyć, że istnieje wiele rozwiązań, które znacznie tę pracę ułatwiają. Dlatego właśnie warto zastanowić się nad powyższymi przykładami, ponieważ mogą znacznie zwiększyć efektywność w firmie.





o Autorze

M.B.



Artykuł pochodzi z serwisu Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW

Polisolokaty receptą na podatek Belki ??

Autorem artykułu jest anmon



Wszystko wskazuje na to, że bezkonkurencyjne lokaty z dzienną kapitalizacją odsetek znikną wraz z nadejściem nowego roku i nowych przepisów podatkowych. Rynek nie lubi jednak pustki i banki znowu sięgną po polisolokaty.

Lokaty z dzienną kapitalizacją powstały jedynie po to, aby „ominąć” konieczność płacenia podatku Belki i jednocześnie nie złamać przepisów prawa. Resort finansów nie przewidział zapewne, że ich popularność osiągnie tak duże rozmiary, że kwota utraconego przez fiskusa podatku zacznie być faktycznie odczuwalna. Przez kilka lat ministerstwo przymykało oko na owy „proceder”, w końcu jednak postanowiło definitywnie wyeliminować z rynku lokaty „antybelkowe, oraz wszystkie produkty pochodne jak np.: konta osobiste czy konta oszczędnościowe z dzienną kapitalizacją zysków. Nowe przepisy zaczną najprawdopodobniej obowiązywać już od początku przyszłego roku.

W jaki sposób nowe prawo zlikwiduje lokaty z dzienną kapitalizacją. Założenie jest bardzo proste. Dotychczas trzeba było zaokrąglać kwotę należnego podatku do pełnych złotówek, w dół lub w górę. Jeśli więc odsetki z lokaty nie przekraczały wartości 2,49 zł, to podatek od niej, po zaokrągleniu, wynosił 0 zł. Codzienne naliczanie odsetek przez bank oraz maksymalna dopuszczalna kwota na lokacie (najczęściej kilkanaście tysięcy zł) gwarantowały, że odsetki nigdy nie przekroczą one 2,49%. Gdyby bank naliczał odsetki po kilku miesiącach, w momencie wygaśnięcia lokaty to z pewnością byłyby one większe niż 2,49 zł.

Nowe przepisy będą nakazywały zaokrąglanie podatku zawsze do jednego grosza w górę.

Banki dysponują jednak jeszcze jednym zapomnianym już trochę pomysłem na uniknięcie podatku Belki. Chodzi o polisolokaty. Lokata tego typu ma formę polisy ubezpieczeniowej, a świadczenia ubezpieczeniowe są zwolnione z podatku. Polisolokaty wrócą więc do łask już za kilka miesięcy, no chyba że do tego czasu ktoś wymyśli nowy, lepszy patent na podatek od zysku z lokaty.

---

Więcej moich atykułów w kategorii Finanse znajdziesz na www.finansomania.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Programy partnerskie: jak znaleźć swoją niszę ??

Autorem artykułu jest Artur Smolicki



To chyba podstawowy problem każdego, kto stawia swoje pierwsze kroki w internetowym biznesie. Jak znaleźć niszę która pozwoli nam odnieść sukces, jednocześnie nie posiadającą silnej konkurencji oraz dającą szerokie możliwości. Nie będę ukrywał, udaje się to tylko niewielkiej części. Co nie znaczy, że nie warto próbować.

Na początku może warto wyjaśnić pojęcie niszy. Jest to bowiem dość często używane w ostatnim czasie stwierdzenie, choć nie zawsze czytelnik wie, co autor miał na myśli. Jest to bowiem produkt bądź usługa, który skierowany jest do konkretnej grupy osób, bezpośrednio zainteresowanych kupnem. Bardzo często jest tak, że bezpieczniej i skuteczniej jest skierować swoje działania na wąską niszę, pozbawioną konkurencji, dzięki czemu mamy szansę zainteresować naszą ofertą wszystkich potencjalnych kupców.

Opinie na temat tej teorii są jednak bardzo podzielone. Wiele osób uważa bowiem, że gwarancją osiągnięcia celu jest działanie w szerokiej niszy, w której inni odnieśli już sukces, a która posiada jeszcze na tyle dużo przestrzeni, abyśmy mieli szansę do niej dołączyć. Jest to jednak o tyle ryzykowne podejście, że nie gwarantuje nam znalezienia klientów a co za tym idzie przebicia oferty naszej konkurencji.

Z tego też względu zawsze staram się wyszukiwać Programy Partnerskie, które nie są w czołówce najpopularniejszych, posiadając niezliczoną liczbę partnerów. Szansa, że znajdziemy w nich produkt, który do te pory nie był aktywnie promowany jest bardzo niska. O wiele korzystniejsze jest znalezienie Programu Partnerskiego, który działa w ograniczonej niszy, dającej nam jednak szerokie pole do manewru.

Takich Programów Partnerskich nie znajdziemy jednak w większości katalogów. Nie podam Ci jednak gotowej instrukcji, która doprowadzi Cię do sukcesu. Mam jednak dla Ciebie kilka rad, które pozwolą Ci znaleźć swoją drogę do skutecznej i efektywnej promocji oraz sprzedaży.

Poszukiwania warto rozpocząć od analizy własnych zainteresowań i umiejętności. Może bowiem okazać się, że nasza pasja jest bardzo oryginalna, co sprawia, że mamy szerokie możliwości przedstawienia jej innym osobom. Pamiętaj bowiem, że do skutecznej sprzedaży produktów partnerskich niezbędne jest posiadanie odpowiedniego zaplecza, które sprawi, że nasza oferta będzie integralną częścią przedstawianej przez nas wiedzy.

Istnieją sieci afiliacyjne, które skupiają w sobie produkty wielu niszowych branż, wśród których szukać możemy produkty odpowiadające naszym zainteresowaniom. Kolejnym krokiem powinna być wnikliwa analiza konkurencji. Może bowiem okazać się, że wybrany przez nas Program Partnerski jest mało popularny, gdyż inne firmy z tej branży posiadają ciekawszą ofertę. Należy więc wybierać produkty i usługi, które w swojej niszy mają największą szansę na przebicie się pod względem ceny bądź jakości. O ile oczywiście firma ta posiada własny Program Partnerski.

Nawiązując do powyższego tekstu, ważne jest również zwrócenie uwagi na fakt, czy oferowany przez nas produkt jest na tyle atrakcyjny, by istniało duże zainteresowanie jego zakupem. Istnieje bowiem możliwość, że wybrana przez nas nisza jest zbyt wąska bądź oferowane przez nią produkty nie spełniają oczekiwań potencjalnych kupców.

Zdaję sobie sprawę, że opisane przeze mnie powyżej porady są bardzo ogólne i znajdzie się spora grupa osób, którym będą one od dawna znane. Nie mam jednak zamiaru przekonywać Was, że istnieją niezwykłe sposoby, które pozwolą Wam w prosty sposób znaleźć niszę dla swojego e-biznesu. Warto jednak pamiętać o tych kilku podstawowych informacjach, by zwiększyć swoje szanse na sukces oraz znaleźć swoje miejsce w sieci.

---

Artur Smolicki

http://www.blog.newcreative.pl

http://www.programypartnerskie.newcreative.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 29 czerwca 2011

Inwestowanie w fundusze – nie rób tego jeżeli chcesz być bogaty.

Autorem artykułu jest klub cashflow



Żeby zostać bogatym nie możesz robić tego co robią wszyscy. Jeżeli będziesz robił to co wszyscy to będziesz miał to samo co wszyscy. Większość ludzi inwestuje w fundusze i to najczęściej w najgorszym do tego momencie.

Większość ludzi nigdy nie będzie bogata. Będzie tak dlatego, że większość ludzi (klasa średnia) patrzy w co inwestują inni i inwestują w to samo. Inni nie są bogaci więc oni też nie będą. Klasa średnia nie jest bogata i jeżeli będziesz inwestował tak jak klasa średnia to statystycznie masz bardzo małe szanse na zostanie bogatym. Musisz zmienić swój sposób myślenia i podejście do inwestowania jeżeli chcesz odnieść finansowy sukces.

Najprawdopodobniej rodzina, znajomi, przyjaciele mówili Ci, żebyś chodził do szkoły, dobrze się uczył, znalazł dobrą pracę, oszczędzał pieniądze i inwestował w fundusze inwestycyjne. „Zacznij wcześnie i inwestuj na długoterminowy horyzont” – mówili. „Inwestuj część w fundusze akcyjne, część w obligacyjne i część w fundusze rynku pieniężnego żeby zdywersyfikować ryzyko” – brzmi znajomo? Ale wiesz co? Większość ludzi tak robi i pomimo tego klasa średnia pracuje do 65 roku życia albo nawet dłużej. Po czym przechodzą na emeryturę mało kiedy mając odłożone wystarczająco dużo pieniędzy.

Przejrzenie biografii najbogatszych ludzi szybko uświadomi ci, że nie zdobyli oni swoich majątków inwestując w fundusze. Nie zbili oni fortuny inwestując jak klasa średnia. W jednym z artykułów w „MoneySense Magazine” ujawniono wyniki badań z których wynika, że większość bogatych ludzi nie inwestuje w fundusze. Większość z nich inwestuje na własną rękę.

Jeżeli chcesz zostać wolnym finansowo to zacznij inwestować jak bogaci. Przeanalizuj ich metody i strategie. Najczęściej nie trzymają oni w tajemnicy na czym i jak zarobili pieniądze. Większość z nich napisała nawet o tym książki. Jeżeli nie masz czasu czy ochoty na czytanie książek rozważ udział w jakimś szkoleniu z tematyki jak zarobić pieniądze. Wiedza z dziedziny inwestowania pieniędzy jest tym co oddziela klasę średnią od bogatych. Bogaci wcale nie są mądrzejsi, ani nie mają więcej szczęścia niż inni. Większość finansowo wolnych ludzi kiedyś była biedna lub wywodziła się z klasy średniej. Poświęcenie trochę czasu na zdobycie wiedzy z zarabiania pieniędzy zamiast na oglądanie telewizji jest tym co prędzej czy później doprowadzi cię do finansowej wolności.

---

jak zarobić pieniądze


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak pisać skuteczne reklamy (ogólne uwagi)

Autor: LukaszKamiennik
Jak napisać reklamę? Cóż, dobra reklama prasowa (lub list sprzedażowy online — ang. sales letter) to wiadomość! Pomyśl o gazetach. Które tematy czytasz w niej najchętniej? Chyba nie zawsze te z chwytliwymi, rzucającymi się w oczy nagłówkami, prawda?

Jak napisać reklamę? Cóż, dobra reklama prasowa (lub list sprzedażowy online — ang. sales letter) to wiadomość! Pomyśl o gazetach. Które tematy czytasz w niej najchętniej? Chyba nie zawsze te z chwytliwymi, rzucającymi się w oczy nagłówkami, prawda?

Nie jest to nic dziwnego. Sama „prezentacja” nie jest już interesująca. Dzisiaj przyciągają korzystne wiadomości budzące zainteresowanie czytelnika!

Bez interesujących dla czytelnika wiadomości, agresywne podkreślenie danej reklamy poprzez wyrazisty nagłówek powoduje, że po prostu widzimy dany tekst.

Lecz widzieć i czytać … to dwie całkiem różne rzeczy.

Jadąc samochodem widzimy wiele rzeczy przez szybę, których nie jesteśmy nawet świadomi, że widzimy. Widzimy je, nie uświadamiając oraz nie przyswajając ich sobie, przez co nie wywierają one na nas najmniejszego nawet wpływu.

Chociaż są, nie zostawiają w naszym umyśle (przynajmniej świadomym) najmniejszego wrażenia.

Podobnie jest z tekstem reklamowym. Jeśli brakuje w nim wartościowych informacji budzących w czytelniku zainteresowanie, staje się po prostu słaby.

Z kolei gdy tekst zawiera wystarczająco interesujące wiadomości już w nagłówku oraz wprowadzeniu (lead-copy), jego krzykliwa ekspresja jest zbędna, a czasami wręcz lekko szkodliwa.

Sama ekspresja — czyli wizualny sposób przedstawienia reklamy lub tekstu reklamowego (we wszystkich formach), nie może nigdy zrekompensować braku uderzających w obszary zainteresowań potencjalnego klienta informacji, które powinny znajdować się już od samego początku — nagłówka.

Ekspresja nie może bowiem wzbudzić Najbardziej Oczekiwanej Reakcji (NOR), która powinna być efektem między innymi wytworzenia przekonania i wiarygodności w stosunku do przedmiotu sprzedaży oraz osoby mówiącej w tekście.

Reklama, która ma wytworzyć w czytelniku chęć podjęcia NOR, powinna być czytana przez niego z równie dużym zainteresowaniem, co zwykła wiadomość gazetowa z ostatniej chwili.

Tekst powinien być tak napisany, aby tworzyć w umyśle czytelnika obrazy (składające się na historyjkę, w której jego życie ulega poprawie za sprawą korzyści wynikających z użytkowania reklamowanego produktu) … co w efekcie prowadzi do wytworzenia „impulsu zakupowego”, który z kolei pobudza do podjęcia (natychmiastowego) działania.

WNIOSEK: Doskonała oprawa, powodująca zauważenie danej strony www z tekstem sprzedażowym … danej reklamy prasowej … na niewiele się zdaje, jeśli reklama nie osiąga nic ponadto to (przeczytanie jej przez czytelnika).

Jasne wiadomości budzące zainteresowanie czytelnika są więc fundamentalną rzeczą, jaka powinna znaleźć się w nagłówku (ewentualnie w deck-copy), oraz jakie powinny być rozwinięte we wprowadzeniu (lead-copy).

OK, mamy to. CO TERAZ!?

Jak napisać resztę tekstu reklamowego?

Mając powyższą, zasadniczą sprawę załatwioną, czas zabrać się za część główną tekstu reklamowego (body-copy).

Sporo osób nie może oprzeć się pokusie ubarwiania i strojenia swoich tekstów reklamowych w rozmaite obrazki, ramki i inne ozdobniki. Tymczasem fundamentalną rolę odgrywa po prostu dalszy tekst, nie ozdobniki.

Nie ma więc potrzeby zaprzątać sobie nimi głowy. Skupmy się na TEKŚCIE …

… Powinien być napisany oczywiście mniejszą czcionką niż nagłówek (headline) i deck-copy lub sub-headline.

Mało tego, że mniejszą, to jednocześnie jednolitą czcionką. Tekst prowadzący powinien być napisany takim samym krojem.

Sam styl natomiast powinien dawać wrażenie artykułu prasowego, nie mowy sprzedawcy. Jedyne, co powinno łączyć go ze sprzedażą … to wykorzystanie jej reguł. Nie języka ani formy.

Język powinien być dostosowany do tego, którym posługuje się na co dzień potencjalny klient — nasz czytelnik. Znajome słownictwo oraz znajomy styl komunikatu reklamowego zbliża sprzedawcę „tekstowego” do swojego czytelnika.

Wzbudza jednocześnie zaufanie, ponieważ prosty oraz znajomy język jest charakterystyczny dla szczerości i prawdy.

Teraz mając przestrzeń wypełnioną korzystnymi wiadomościami budzącymi zainteresowanie … wyrażonymi prostym i zrozumiałym dla czytelnika słownictwem oraz stylem … wizualnie, przedstawionymi w sposób przejrzysty, naturalny, nienachlany … mamy przekaz tak „wsiąkliwy”, że „wsiąka” w potencjalnego klienta bez oporu.

Przekaz powinien być dopasowany do wcześniej stworzonego profilu idealnego klienta („awatara”). A więc powinien być wypełniony korzystnymi informacjami, budzącymi zainteresowanie tej konkretnej (często wąskiej — i słusznie!) grupy ludzi. Mają oni charakterystyczne dla siebie problemy, marzenia, potrzeby, pragnienia …

… takie, które zwykle różnią się od problemów, marzeń, potrzeb i pragnień innej kategorii ludzi.

Stąd przekaz reklamowy (w każdej formie) powinien być maksymalnie dopasowany do grupy ludzi, której chcemy sprzedać dany produkt lub daną usługę, a cała reszta się „nie liczy”.

PRZYKŁAD: Dla firm żadna inna wiadomość nie budziłaby większego zainteresowania, jak ta, prezentująca rozwiązania, umożliwiające zredukowanie kosztów produkcji jego produktów, albo umożliwiające ulepszenie ich bez ponoszenia dodatkowych kosztów, lub prezentująca sposoby zwiększenia zysków ze sprzedaży.

Nasuwa się kolejny wniosek: Przedmiot sprzedaży (produkt lub usługa) nie powinien być pozbawiony tych korzyści, aby mógł się dobrze sprzedawać.

Innymi słowy, musi stanowić wysoką wartość sam w sobie. W przeciwnym razie, nie ma szans na dobry tekst sprzedażowy. Wartość oferty (tego, co klient dostaje) musi znacznie przewyższać koszty, jakie musi ponieść.

A więc potencjalny klient, zanim zdecyduje się dokonać zakupu, musi poczuć (tak, to dobre określenie, ponieważ wrażenie submodalnościowe jest znacznie ważniejsze od rzeczywistych faktów, jakiekolwiek by one były), że stoi przed inwestycją, która zwróci mu się z nawiązką.

Należy mieć ciągle w pamięci, aby konstruować reklamę (w każdej formie) dopasowaną wyłącznie do potencjalnych klientów, którzy mają potrzebę, którą przedmiot tej reklamy zaspokaja … lub problem, który rozwiązuje.

Pod tym kątem należy zadbać o wiadomości budzące zainteresowanie.

Nie ma potrzeby, aby te wiadomości docierały do ludzi niebędących w naszej grupie docelowej. Ich wszystkich można ze spokojem zlekceważyć. W przeciwnym wypadku, narażamy się na nieprecyzyjne dotarcie ze swoim komunikatem do właściwych ludzi.

Dobra reklama jest przecież sztuką sprzedaży za pomocą tekstu.

A dobra sprzedaż oznacza dostosowanie swojej oferty do potencjalnego klienta. Nie do wszystkich ludzi, których uwagę możemy zwrócić na mnóstwo sposobów.

Prawda?





o Autorze

Artykuł napisał Łukasz Kamiennik.



Artykuł pochodzi z serwisu Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Rząd przekonał się, że pompa ciepła sie opłaca

Autorem artykułu jest InplusPR



Unijny pakiet energetyczno-klimatyczny przewiduje zwiększenie o 20 proc. zarówno udziału energii odnawialnej, jak i efektywności energetycznej w państwach członkowskich pomiędzy 2013 a 2020 rokiem. Według ekspertów, sposobem na spełnienie tych zobowiązań przez kraje, takie jak Polska, może być zastosowanie na szeroką skalę pomp ciepła.

O szerzeniu wiedzy na ten temat, możliwościach technologicznych i ostatecznym uznaniu przez UE pomp za źródło energii odnawialnej, rozmawiali w środę w Warszawie przedstawiciele rządu, parlamentu, środowisk naukowych i producentów takich rozwiązań.Konferencję, we współpracy z Ministerstwem Gospodarki, zorganizowała Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła. Bardzo ważne jest, aby do szerokiego odbiorcy trafiało jak najwięcej informacji na temat tej technologii mówił na spotkaniu Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki Myślę, że takie instytucje, jak PORTPC będą świetnie spełniać to zadanie. Rządowi także zależy, aby o tym temacie stało się głośno.Jak zapowiedział premier Pawlak, w czasie polskiej prezydencji w UE, rząd będzie zwracać szczególną uwagę na konieczność nie tylko ograniczania emisji dwutlenku węgla, ale także zwiększania efektywności energetycznej, czego symbolem mogą stać się pompy ciepła. W związku z wpisaniem ich do unijnej dyrektywy na temat odnawialnych źródeł energii, o dużej roli tej technologii w Krajowym Planie Działania debatowała również senacka komisja gospodarki narodowej.Na konferencji udało się zebrać najważniejsze postaci polskiego rynku pomp ciepła. Eksperci przekonywali, że technologia ta to nie tylko rozwiązanie ekologiczne (wg specjalistów, ciepło uzyskane tą drogą w min. 75 proc. pochodzi ze źródeł odnawialnych), ale także ekonomiczne. Przedstawiciele rządu przedstawili możliwość skorzystania z ułatwień, przewidzianych w ustawie o efektywności energetycznej oraz z tzw. leasingu konsumenckiego. Janusz Pilitowski, zastępca dyrektora Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki poinformował, że jego resort pracuje nad nową ustawą o odnawialnych źródłach energii, przewidującą ulgi i zwolnienia podatkowe dla stosujących je podmiotów. Wskazano przykładowe zastosowania pomp ciepła w Polsce i Europie, a także na długofalową opłacalność tego rozwiązania, wynikającą z bardzo niskich kosztów eksploatacji. Inwestycja w pompę ciepła zwraca się zazwyczaj po ok. 7 latach. W wypadku większości inwestycji tego rodzaju okres zwrotu wynosi 10 lat mówił Thomas Nowak, sekretarz generalny Europejskiego Stowarzyszenia Pomp Ciepła (EHPA) Ważnym przesłaniem, jakie EHPA kieruje do społeczeństwa, jest uświadomienie odbiorcom, że ta technologia jest dostępna dla każdego, zasada jego działania jest banalnie prosta, a przede wszystkim, wykorzystuje ona źródło energii nie tylko odnawialnej, ale powszechnie obecnej chociażby w ziemi i powietrzu.Thomas Nowak tłumaczył również, że w bardzo wg niego prawdopodobnym scenariuszu, w którym wykorzystanie przez państwa UE ekologicznych środków transportu nie osiągnęłoby do 2020 roku zamierzonego poziomu, sposobem na spełnienie wymagań unijnych byłoby powszechne stosowanie pomp ciepła.Uczestnicy debatowali także nad koniecznością upowszechnienia tej technologii w Polsce. Janusz Pilitowski z Ministerstwa Gospodarki podkreślił, że aby pompy ciepła stały się w Polsce tak popularnym rozwiązaniem, jak na Zachodzie, konieczne jest przełamanie pewnych barier psychicznych w społeczeństwie. Przede wszystkim obalony musi zostać stereotyp, że jest to technologia droga, w następnej kolejności, wg Pilichowskiego, należy wskazać wysoką jakość i efektywność pomp ciepła. Zarówno Janusz Pilitowski, jak i premier Pawlak oraz zaproszeni eksperci wyrazili nadzieję, że warszawska konferencja stanowiła pierwszy krok w tym celu.

---

Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

Drogi frank - jak na tym zarobić

Autor: wport
Jakim sposobem wykorzystać niekorzystnie drogiego franka szwajcarskiego aby zarobić? Czy można zarobić na franku który drożeje praktycznie każdego dnia.

Czy da się zarobić na franku szwajcarskim który drożeje każdego dnia w sytuacji kiedy rzesze Polaków rwie włosy z głowy na widok informacji o drożejącej walucie szwajcarskiej i powiększającej się kwocie kredytu mieszkaniowego jaka pozostała im do spłaty?



Jak się okazuje - można. Mówi się, że najpotężniejsze fortuny rodzą się tam, gdzie ktoś dostrzega okazję podczas gdy znacząca większość widzi jedynie klęskę. Łatwe pieniądze można zarobić jedynie w sytuacjach krachu, przetasowania lub jakiejś wichury. Wtedy jest okazja do odbicia się, za to stan status quo daje jedynie średnie okazje na profity i złudne poczucie bezpieczeństwa.



Tak właśnie jest aktualnie z kondycją na rynku walut, która opinią analityków finansowych najprawdopodobniej jest tylko tymczasowa. Eksperci rynku walut uspokajają niecierpliwe osoby spłacające kredyty hipoteczne zaciągnięte w walucie obcej a szczególnie w szwajcarskich frankach i przestrzegają przed pochopnymi decyzjami. Szwajcarska waluta bowiem najbardziej zwyżkowała na przestrzeni minionych miesięcy. Po trudnym okresie na rynku walut stan rzeczy powinien się unormować i waluta szwajcarska spadnie być może nawet poniżej trzech zł.



Tę naturalną sinusoidę jaka towarzyszy nie tylko kursom walutowym ale też kursom akcji na giełdzie możemy wykorzystać na swoją korzyść. Akcje giełdowe kupuje się kiedy są tanie, natomiast wyprzedaje jeśli zyskują na wartości. Niestety większości to się nie udaje. Ten kto kupuje po korzystnej cenie i potrafi wyczuć górkę cenową aby odsprzedać – zyskuje miliony, a tysiące graczy, którzy tego nie zauważają niestety przegrywają.



Podobnie jest dzisiaj z kredytami. Jeżeli ktoś parę lat temu wziął kredyt na kilkaset tys. złotych we frankach szwajcarskich, to dziś ma do spłaty kilkadziesiąt tysięcy więcej. Skoro więc frank szwajcarski jest tak niekorzystny teraz posiadaczy hipotecznych kredytów we frankach, to odwrotnie byłby sprzyjający dla tych którzy akurat mają zamiar uruchomić pożyczkę.



Jak się okazuje uruchamiając kredyt mieszkaniowy teraz w sytuacji kiedy frank szwajcarski jest stosunkowo drogi, mamy dosyć dużą możliwość już za parę miesięcy ten sam hipoteczny kredyt mieć znacznie mniejszy nie przez to że spłacimy kilka rat, ale dzięki temu, że waluta szwajcarska najprawdopodobniej osłabi się. Wówczas wystarczy przewalutować kredyt na złotowy i sfinalizować zysk.



Jeśli z kolei szwajcarski frank nie osłabnie, to też niedużo zaryzykujemy, ponieważ scenariusz, że pójdzie w dalszym ciągu ostro w górę jest mało realny zakładając, że zaledwie udało mu się przeskoczyć rekord cenowy z lutego 2009 kiedy to kosztował 3,33 złotych.



Świetną okazję na zarobek mają nie tylko osoby planujące kupić mieszkanie lub dom na kredyt, ale również Ci, którzy dzisiaj posiadają kredyty hipoteczno-mieszkaniowe w polskiej walucie. Być może teraz właśnie jest odpowiedni czas na przewalutowanie kredytu mieszkaniowego na franki szwajcarskie. Tym samym już za parę tygodni okazać się może, że jednym strzałem, a właściwie swoim sprytem spłacimy sporą część zobowiązania, wykorzystując dekoniunkturę waluty rodzimej lub jak kto preferuje rekordowy rok szwajcarskiego franka.







o Autorze

kredyty-bankowe



Artykuł pochodzi z serwisu Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW